poniedziałek, 30 kwietnia 2012

ROZDZIAŁ XXVII

Z dołu muzyka niosła się jeszcze głośniej ,śmiechów nie było końca.
owoli zaczął mnie denerwować ten donośny śmiech Jessi.
Harrego również.
Wyszłam więc na balkon i krzyknęłam do niej żeby zamknęła się chociaż na chwilę bo przeszkadza nam w oglądaniu filmów ta na to tylko odpowiedziała żebyśmy się walili  a inni na to zaczęli się śmiać Niall oczywiście najgłośniej.
Dzisiaj Niall przeszedł samego siebie , wkurzał mnie za dwóch a nawet trzech.Harry chciał zejść na dół i ich uspokoić , ale mu zabroniłam bo wiem jakby się to skończyło.
Wróciliśmy do oglądania filmów , hałasy się trochę uspokoiły.Włączyliśmy sobie kolejny film.Nagle mój dzidziuś zaczął mocno kopać.Na początku nie
reagowałam bo wiadomo Harry by się domyślił , ale ból kopniaków mojego wysportowanego dzieciaczka nie dawał mi spokoju.Chwyciłam się za brzuch
i wyczuwałam jak ono się porusza.
-coś się stało ? -spytał Harry
Maluch zawrócił mi w głowie , nie myślałam o niczym innym niż o nim.Wzięłam rękę Harrego i połozyłam na moim brzuchu.
-słyszył?to mój maluch.
-to TY jesteś w ciąży ??
-ciszej proszę tak  ,ale nikt jeszcze nie wie.Harry prosze nie mów nikomu .
-kiedy masz zamiar powiedzieć o tym Niall'owi ?
-nie wiem , ale proszę zachowaj to dla siebie.
Urządziliśmy sobie niezłą pogawędkę o tym co będzie robiło moje dziecko i czy tą będzie chłopiec czy dziewczynka.
Harry upierał się , że będzie to dziewczynka a jak tak to mamy ją nazwać Darcy ja zaś wiem , że będzie to chłopiec który wyrośnie na piłkarza.
Dzieciak nadal się nie uspokajał , cały czas walił w mój brzuch jak oszalały , bół był nie do zniesienia.
Żeby zapomnieć o bólu postanowiłam iść spać.Pożegnałam się z Harrym dając mu całusa w policzek a ten wyszedł do siebie.
Po krótkim i samotnym rozmyślaniu zasnęłam.








**Harry**
Niall nawet nie wie jakim jest debilem i nie wie co ma.Gdybym to ja był ojcem dziecka Laury był bym najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.
Całą noc spędziłem praktycznie z nią na oglądaniu filmów i rozmowie.W ostatnim czasy Laura zaczęła się ze mną bardziej dogadywać.Zaczęliśmy ze sobą
spędzać więcej czasu.Przy niej czuję , że żyję.Dla mnie Laura jest najwspanialszą dziewczyną na świecie a Niall po prostu dupkiem zachowując się tak pod wpływem Jess.
O niej już nie wspomnę , zdecydowanie Jessica to zakończony rozdział dla mnie , nie jest odpowiednią dziewczyną dla mnie.Zachowuje się jak pusta idiotka.
Rano obudził mnie lekki kac chociaż właściwie byłem tam drugą osobą najtrzejźwiejszą w towarzystwie.Szybko wstałem i udałem się w stronę łazienki.
Wziąłem długi orzeźwiający prysznic i wróciłem do pokoju.Ubrałem dresy i długą rozciągniętą bluzkę.Stanąłem przed lustrem układając moje włosy tak zwany Haroldowy nieład i zszedłem na dół.
Podszedłem do lodówki i wyciągnąłem jedną puszkę zimnej pepsi i mleko.Z szafki wyciągnąłem miskę i moje ulubione płatki.
Usiadłem przy stole i zalałem płatki mlekiem.Otworzyłem puszkę pepsi i od razu wypiłem całą jej zawartość.Jadłem spokojnie płatki po czym dołączył do mnie Zayn skacowany bardziej ode mnie .
Wstałem i podałem mu 2 tabletki i szklankę wody.Ten tylko grzecznie mu podziękował.
Wróciłem do konsumowania moich płatków gdy nagle usłyszałem głośne krzyki z góry.
Na dół zbiegła zapłakana Laura.Wybiegła z domu z nic nie mówiąc , postanowiłem iść za nią.
-czekaj - krzyczałem.
Dziewczyna zatrzymała się  a ja do niej podbiegłem.Wtuliłem się w nią najmocniej jak potrafiłem bo wiem , że tego teraz potrzebuje.
-znowu to zrobił .- szlochała coraz mocniej .
-co ?
-zdradził mnie .
Nic nie odpowiedziałem bo tak na prawdę nie wiedziałem co.Chciałem ją pocieszyć , ale nie widziałem jak.
Więc tylko ją przytulałem.
-z kim? -spytałem po cichu.
-z twoją 'dziwką' - podkreśliła głośno.
-z Jessicą ?
-tak!
W tej chwili wyszedłem sam z siebie.Najpierw przystawiała się do Zayna a teraz przespała się z Niallem ?
-ale chwila , skąd ty to wiesz?
-czytałam jego sms i natknęłam się na takiego o treści ' ta noc była cudowna co ty na powtórkę dzisiaj? twoja Jess'
-przykro mi mała.
-nieważne to zwykły dupek , martwi mnie to tylko jak mam teraz mu powiedzieć o dziecku , nie chcę z nim go wychowywać .
-nie martw się , będzie dobrze.
Resztę dnia spędziliśmy na spacerach i rozmowie nie zabrakło też tak zwanych 'przytulasów'.
Postanowiliśmy wrócić do domu.Z tego powodu , że Laura nie chce spać w pokoju z Niallem zaproponowałem jej nocleg u mnie ,ale ta powiedziała , że wróci do siebie do domu ,ale
chce żebym jej przyniósł kilka rzeczy z domu 'direction'.Zaproponowała mi także żebym został u niej na noc bo nie chce sama być w takim wielkim do domu u potrzebuje
kogoś z kim może pogadać.Oczywiście się zgodziłem.Taksówka zawiozła Laurę do domu a ja pojechałem jeszcze do naszego mieszkania po kilka jej rzeczy.
Wszedłem omijając wszystkie pytania domowników do jej i Nialla pokoju , chwyciłem jakąs torbę i spakowałem jej klika rzeczy i kosmetyków.Wszedłem też do siebie i
zrobiłem tą czynność ponownie.Zapiąłem torbę pośpiesznie zbiegłem na dół i wyszedłem  z domu.Zamówiłem taksówkę która po krótkiej chwili była już pod domem.
Po 15 minutach byłem pod domem Laury ,zapłaciłem taksówkarzowi i wysiadłem.
Udałem się zwinnym krokiem do drzwi jej domu.
Zapukałem a ta po chwili otworzyła.
-cieszę się , że jesteś wiesz ? -powiedziała w miarę radosnym głosem
-ciesze się , że mogę być . -odparłem.
Położyłem torbę na kanapie na której razem z Laurą usiedliśmy.
Właczyliśmy sobie filmi która ta wcześniej przygotowała.
Oglądanie filmów było ostatnim czasy naszym ulubionym zajęciem.
W taki sposób odrywaliśmy się od codzienności.

Siedzieliśmy wtuleni w siebie , humor Laury był zdecydowanie lepszy niż wcześniej uśmiechała się i śmiała z lecącej komedii. 
Jej szczęście w tej chwili było dla mnie najważniejsze , nie pozwolę by Niall kiedykolwiek jeszcze ją skrzywdził.






***
dobra coś na szybko napisałam a teraz lecę na dwór :)
piękna pooogoda  a u was jak ?

niedziela, 29 kwietnia 2012

MASSIVE THANK YOU .:3

Jest akcja więc ja tutaj na chwilę .Chciałabym wam podziękować za 287 komentarzy 9 obserwatorów i 12,681 wyświetleń.
Nigdy nie pomyślałabym , że moje wypociny aż tak was wciągną .Jestem dumna z siebie i  z was , że potraficie to czytać bo ostatnio moje rozdziały są okropne.Mimo tego zostaliście tutaj co mnie bardzo cieszy.Chociaż zauważyłam , że wiele osób opuściło mojego bloga przez nieregularne dodawanie rozdziałów.Za to chciałam przeprosić uwierzcie mi naprawdę chciałabym dodawać codziennie jakieś długie rozdziały ,ale to nie jest łatwe.Nie mam weny , czasu i cierpliwości.Daję z siebie wszystko wiem , że jest w opowiadaniu wiele błędów interpunkcyjnych jak i ortograficznym staram się robić ich jak najmniej , ale to samo jakoś tak od siebie wychodzi.Jeszcze raz przepraszam i dziękuje . KOCHAM WAS :3

ROZDZIAŁ XXVI

**Laura**

-Widzieliście gdzieś Alicję ? -Liam krzyczał jak nienormalny
-nie , a nie wróciła ?dzwoniłam do niej kilka razy ale na marne.
-nie ma jej rzeczy - wyglądał na strasznie smutnego.
Wyciągnęłam telefon z kieszeni i pośpiesznie wybrałam jej numer.
-Ala gdzie jesteś do cholery i gdzie są twoje rzeczy?!
-jestem w Polsce , nie martw się o mnie - 
-jak mam  się nie martwić skoro nawet nic nie powiedziałaś ?! dlaczego wyjechałaś przecież jutro masz lot. 
-spytaj kochanego Liama , cześć muszę kończyć.
Postanowiłam porozmawiać z Liamem na osobności więc przeprosiłam Harrego i wzięłam Liama na spacer.
Chodziliśmy po parku ten cały czas milczał więc postanowiłam zacząć pierwsza
-Liam co się stało , że Alicja tak nagle wyjechała.
-p..powiedziałem jej .
-o czym?
-o Danielle..
-czemu jej od razu nie powiedziałeś ? wiedziałeś , że się tak skończy.
-bo ja... sam nie wiem.
-czujesz coś do Al ?
-chyba tak.
-chyba ? zdecyduj się i zawalcz jak Ci zależy .
Zostawiłam  go w parku i wróciłam z powrotem do domu.Harry nadal siedział na hamaku tyle , że teraz jakoś posmutniał.
-coś się stało Harry?
Dosiadłam się do niego i spojrzałam mu prosto w jego piękne zielone tęczówki.
-nie nic. - uśmiechnął się do mnie.
Chwilę później zawitał do nas Niall z pretensjami , że nie ma jeszcze dla niego śniadania.
Razem wróciliśmy do domu gdzie siedziała Paula z ręcznikiem na głowie.
-gdzie masz swojego chłopaczka ? -zaśmiał się Hazza.
-śpi - odburknęła , chyba nie ma humoru.
Z Harrym usiedliśmy się na kanapie  i włączyliśmy sobie Tv.Niall poszedł do kuchni zrobić sobie coś do jedzenia .
-Niall zrób mi też- krzyknęłam tak głośno że Harry się ode mnie odsunął .
-przecież już jadłaś - odezwał się Harry który zaraz miał wybuchnąć śmiechem.
-zgłodniałam , cicho już .
Co miałam mu powiedzieć  , jestem głodna bo noszę w sobie jeszcze jednego człowieka ?
Niall wrócił z kuchni po 30 minutach z zadowoloną miną niósł 2 talerze z spaghetti.
-chodź tu mój kucharzu - zaśmiałam się .
-nie śmiej się bo nie dostaniesz .
-nie gadaj tyle tylko daj mi jeść .
-Niall coś ty z nią zrobił? - Harry się wtrącił.
-moja szkoła - poklepał się dumnie Niall po piersiach .
-dacie mi zjeść w spokoju ? - oburzyłam się .
Zjedliśmy sobie , pooglądaliśmy filmy.Do salonu wleciał Zayn najwidoczniej również nie miał humoru bo nawet się do nas nie odezwał tylko od razu z salonu przeszedł do kuchni.Pewnie znowu się pokłócili z Paulą , to u nich normalka.Liam długo coś nie wracał więc postanowiłam mu wysłać smsa 'i co przemyślałeś ?' długo nie czekałam bo po chwili odczytałam od niego smsa o treści ' tak i dziękuje :*  miejmy nadzieję , że wszystko się uda'. Ucieszył mnie fakt , że chłopak w końcu wziął się w garść i chce zawalczyć , właściwie to nie wiem czy chodzi mu o Danielle czy Alicję.Obydwie dziewczyny są przemiłe i mają to coś w sobie  jednak Ala to moja przyjaciółka i wolę jej szczęścia.Resztę popołudnia spędziliśmy w salonie.Zaynowi humor znacznie się poprawił tak jaki Pauli bo obydwoje wpadli na pomysł żeby wieczorem zrobić girlla.Harry zaproponował , że zaprosi Jess do nas.Wszyscy się na to zgodzili.Niall musiał załatwić kilka spraw związanych właściwie nie wiem z czym ,ale obiecał że wróci na grilla i wyszedł z domu.My z Harrym postanowiliśmy iść na zakupy które niezbędne są do grillowania.Poleciałam szybko do góry żeby się przebrać bo na sobie miałam jakieś stare leginsy i za dużą bluzkę.Teraz dopiero do mnie dotarło , że wyszłam w takim stanie do parku.Przeszukałam moją szafę i dotarło do mnie , że przydadzą się szybkie zakupy w galerii.Harry na pewno pomoże mi coś wybrać.Ubrałam się szybko w <klik> i pośpiesznym ruchem zeszłam na dół , Harry stał już przy drzwiach.Chwyciłam telefon ze stolika i równym krokiem z Harrym wyszliśmy na dwór.
-Harry mam prośbę .
-tak ?
-pójdziesz ze mną na zakupy ? potrzebuję nowych ciuchów- mówiłam robiąc minę szczeniaczka.
-przecież ty masz ich pełno 
-no ale ja proooosze.
 -no dobra chodź .
Udaliśmy się w stronę największej galerii w Londynie.Buszowaliśmy po sklepach jak nienormalni.Muszę przyznać , że Harry ma naprawdę dobry gust i jest strasznie cierpliwy.Postanowiliśmy iść do ostatniego sklepu i na zakupy spożywcze.Weszliśmy do House , chwyciłam rzeczy które mi się spodobały i udałam się do przymierzalni a Harry za mną.Niestety musiałam zostawić kilka rzeczy Harremu do potrzymania bo do przymierzalni można wejść z 4 rzeczami.Przymierzyłam różową obcisłą bokserkę i wyszłam z przymierzalni po kolejne ciuchy oddając Harremu dotychczasowe.
-oo widzę , że Pani chyba w ciąży ? -zapytała wścibska baba która tutaj pracowała.
-nie nie jestem - oburzyłam się ,  w końcu nie musi wiedzieć że jestem  a zwłaszcza nie powiedziałabym tego przy Harrym.
-a no to przepraszam .
-następnym razem niech Pani ugryzie się w język , Pani dieta też by się przydała - moje nerwy sięgały zenitu.
Więcej się nie odzywała  ,wzięłam rzeczy które chciałam kupić i udałam się do kasy.Zapłaciłam i udałam się z Harrym do Tesco.Przez całą drogę Harry śmiał się ze mnie i z tego jak zjechałam tą ekspedientkę  a mi wcale nie było do śmiechu , jemu pewnie też nie gdybym mu teraz powiedziała , że jestem w ciąży.
Wzięliśmy duży wózek i jeździliśmy nim po całym sklepie jak małe dzieci.Wkładaliśmy do niego co popadnie i to na co mamy ochotę dokładnie jak za dziecka.Kupiliśmy 2 zgrzewki piwa i 4 litry wódki jakieś chipsy paluszki i popcorn , napoje ciastka i inne różne smakołyki.Został nam tylko dział mięsny.Kupiliśmy różne kiełbaski na girlla i piersi z kurczaka.Po 30 minutowych szaleństwach w sklepie udaliśmy się do kasy.Niezła sumka nam się uzbierała na szczęście mama wczoraj zrobiła mi przelew.A i tak mamy umowę z chłopakami , że dzielimy się wszyscy na równo i każdy każdemu oddaje jeżeli ktoś coś kupi.Ten układ wcale nie jest taki zły bo można zaoszczędzić trochę pieniędzy na nowe ciuchy a zwłaszcza jak nie płaci się za mieszkanie i za szkołę do której tylko Paula będzie chodziła podczas gdy skończą się wakacje.Wróciliśmy z Harrym do domu taksówką bo inaczej nie dalibyśmy rady.Z domu wyskoczył Zayn żeby pomóc nam zanieść rzeczy do domu.Ja pobiegłam do góry zanieść moje ciuchy a chłopacy z Paulą w tym czasie popakowali wszystko do lodówki a alkohole do zamrażalki oczywiście wszystko się nie zmieściło.Postanowiliśmy zabrać się za przygotowanie grilla.My z Paulą postanowiłyśmy zostać w kuchni a chłopacy mieli przygotować taras do użytku i wyczyścić girlla tak żeby można było z niego jeść.Paula wyciągnęła kiełbaski i zrobiła w nich małe kreski tak żeby się dobrze upiekły a ja wyczyściłam piersi i pokroiłam je w kawałki takie jak połowa mojej ręki.Chipsy i inne kaloryczne rzeczy wysypałyśmy do misek , półmisków i innych naczyń.Chłopacy już wrócili i poroznosili czyste talerzyki widelce noże ,szklanki i kieliszki na taras.Muszę przyznać , że poszło im to sprawnie.Paula pozanosiła wszystkie pyszności na stół , prawie zabrakło miejsca.Wszystko po godzinnej pracy było poukładane i na miejscu tylko brakowało naszego spóźnialskiego Nialla.Ciekawi mnie też to kiedy przyjedzie do nas Louis i Liam ze swoją spełnioną misją.Jessica wpadła do nas więc postanowiliśmy iść odpalić grilla.Usiedliśmy się przy stoliku który znajdował się obok grilla którego obsługiwał Zayn i w końcu przyszedł Niall.
-sory za spóźnienie .
-gdzie byłeś ? 
-tu i tam , dobra my tu gadamy a na stole zero % .
Wstałam i przyniosłam wszystkim na dobry początek po piwie.Ja oczywiście nie wzięłam sobie , ale dla nich było to podejrzane więc zaczęły się teksty ' a ty co nie pijesz ?' ' patrzcie jaka abstynentka' ignorowałam je żeby nie wpaść jeszcze bardziej.Każdy coś jadł bądź pił.Robiło się coraz ciemniej  a atmosfera coraz bardziej się rozluźniała.Każdy oprócz mnie miał już nieźle wypite.Czułam się dziwnie tak nie pijąc przy nich , siedziałam cicho a oni śmieli się i tak dalej.Ale nie chciałam im psuć zabawy więc zostałam z nimi.Niall cały czas grzebał coś w telefonie powoli zaczęło mnie to denerwować. Podczas gdy poszedł do toalety wykorzystałam okazję i wzięłam jego telefon w obrót.Skrzynka odbiorcza pełna wiadomości od jakiejś 'Domi' a w nadawczej to samo same wiadomości wysyłane do 'Domi' . Były one o różnej treści pisali sobie o wszystkim i o niczym.Ciekawa byłam kto to jest ta Domi i co Niall tak na prawdę robił cały dzień.Niall wrócił więc szybko odłożyłam telefon i udawałam , że nic się nie stało.Jessica była w niezłym już nastroju bo zauważyłam , że przystawia się do Zayna gdy Paula akurat była  w łazience.
-nie chcę wam przeszkadzać ,ale Zayn ty CHYBA masz dziewczynę - odburknęłam.
-dziewczyna nie zając -zaśmiał się Niall.
-takie to zabawne ?! 
Wstałam i szybkim ruchem wróciłam do domu.Pobiegłam na górę do pokoju.Złapał mnie mocny skurcz.Czułam jak mój dzidziuś wierci się w brzuchu tak jakby chciał coś powiedzieć pewnie wie już , że jego tatuś to zwykły debil.Dziewczyna nie zając , taki zabawny jest , że chyba powinien zostać klaunem.Po chwili rozmyślania pukanie do drzwi przerwało mi to.Był to Harry.
-nie obrażaj się na niego jest zalany .
-nie obrażam się nie mam ochoty tam siedzieć .- uśmiechnęłam się.
-to mogę zostać z Tobą ? 
-właściwie czemu nie ? ale czemu chcesz siedzieć ze mną jak na dole masz party .
-głowa mnie już boli od śmiechu Jess. 
-wiem co mówisz - zaśmiałam się cicho .
-to mogę ?
-jasne .
Leżeliśmy sobie z Harrym oglądając jakieś filmy na laptopie.Muszę przyznać , że w ostatnim czasy zbliżyliśmy się do siebie.




***
no i jest w końcu coś napisałam xx
 15 komentarzy wymagam bo chcę zobaczyć ile czytelników tu zostało .

piątek, 27 kwietnia 2012

ROZDZIAŁ XXV

**Alicja**
Od kilku auważyłam , że Liam się dziwnie zachowuje , tak jakby mnie unika.Za dwa dni wyjeżdżam chciałabym spędzić z nim trochę czasu sam na sam ,ale on wiecznie jest zajęty , albo rozmawia przez telefon albo wysyła sms.Nie chcę być nachalna w końcu nie jesteśmy razem.Ale zupełnie od paru dni nie był sobą.Myślami błądził gdzieś indziej.Wracając z MilkShake City gdzie poszliśmy by uniknąć spięć pomiędzy mną a Jessi za którą za bardzo nie przepadałam poszliśmy jeszcze do parku.Usiedliśmy się na ławce nagle Liam zaczął końcówką swojego buta grzebać w piasku.Wyglądał na zdenerwowanego.
-Liam coś się stało ?
-właściwie to tak - robił to coraz mocniej.
-to może mi powiesz ? - zaczęłam się niecierpliwić.
-nie chcę cie stracić, wiesz ?
-no ale coś się stało tak? to mi powiedz .
-j...jaa...mam dziewczyne.
-słucham?
-ja..przepraszam.
-nie chce tego słuchać , jesteś dupkiem .
Wstałam i szybkim ruchem udałam się w stronę centrum.Liam nawet nie próbował mnie zatrzymywać.
Szłam w stronę jakiegoś pubu.Postanowiłam zalać smutki w alkoholu.Usiadłam przy barze zamawiając drinka , potem szły kolejne i kolejne.Buszowało mi w głowie , postanowiłam iść sobie potańczyć.
Zauważyłam , że jakiś koleś nachalnie się koło mnie kręci.Nie tracąc okazji postanowiłam do niego podejść.Przetańczyliśmy 3 piosenki , ale poczułam nagłą potrzebę skorzystania z łazienki.Udałam się w stronę drzwi z naklejką dziewczyny.Skorzystałam z toalety i ustałam przed wielkim lustrem , opłukałam twarz zimną wodą i stałam tam jeszcze chwilę.Nagle ktoś zaczął pukać do drzwi.Więc od razu wyszłam.
Koleś z którym przed chwilą tańczyłam siedział przy barze więc postanowiłam do niego podejść.
Usiadłam się i zamówiłam sobie 3 czyste kolejki wódki.
-ostro mała , coś Cie gnębi ?- zapytał.
-nie nic-odpowiedziałam , po co mam mu się z wszystkiego zwierzać ?skoro nawet nie znam jego imienia.
-Nathan jestem , miło mi a ty ?
-Alicja ale możesz mi mówić Alis .
-lepiej już tego nie pij -powiedział , gdy akurat brałam się za 3 kolejkę .
-niby dlaczego nie mogę pić? mogę wszystko .
-no dobrze , nie bulwersuj się .
-nie gadaj tyle , choć tańczyć.
Wzięłam go za rękę i wbiliśmy się w tłumy tańczących ludzi.
Nathan był na prawdę przystojny i taki jakiś umięśniony.Niestety ten musiał już iść ,wymieniliśmy się numerami telefonu i poszedł.Ja nie wiedząc co ze sobą zrobić poszłam usiąść się do parku.Robiło się coraz zimniej .Chwyciłam do ręki telefon.6 nieodebranych połączeń od Laury 2 od Pauli i 1 od Liama.Nie mam zamiaru do nich oddzwaniać.Postanowiłam iść do domu po moje walizki i od razu z rana najszybszym lotem do Polski wrócić do niej.Szybkim krokiem pośpieszyłam do domu 'direction'
Po cichu weszłam do domu , całe szczęście że oni nigdy nie zamykają drzwi na klucz.Wsunęłam się szybko i niezauważalnie do mojego pokoju.Spakowałam rzeczy i wyszłam stamtąd.Udałam się na lotnisko.Usiadłam się na walizkach i czekałam aż ogłoszą jakiś lot.








***Laura***
Bóle brzucha były mocne cały czas ale tego ranka przeszły same siebie.Miałam nic nie mówić Niallowi , ale chyba sam zauważył , że coś jest nie tak gdy zaczęłam się wiercić bo całym łóżku.
-coś się stało kochanie ?
-nie nic , brzuch mnie boli trochę .
-może chcesz iść do lekarza ?
-nie , lepiej nie . -mimowolnie się uśmiechnęłam.
Wstałam zwinnym ruchem z łóżka , żeby nie wybudzić Nialla całkowicie ze snu.Zeszłam na dół.Zdziwiłam się gdy zobaczyłam tam Harrego on zazwyczaj lubił wstawać późno a dzisiaj nie wiem co się stało.
-cześć młody.
Podeszłam do niego i cmoknęłam w policzek.
Ten jakoś nic się nie odzywał tylko grzebał łyżką w płatkach jak małe dziecko gdy czegoś nie dostanie.
-coś się stało Harry ?
Usiadłam obok niego i odsunęłam od niego miskę z płatkami.
-nie , wszystko dobrze powiedz lepiej jak ty się czujesz.
-brzuch mnie boli , a co chcesz mi zrobić śniadanie ?
Wstałam i puściłam mu oczko , czekam na tarasie ,tylko coś dobrego.Wyszłam na taras i położyłam się na hamaku.Rozłożyłam nogę na nogę i zamknęłam oczy.Długo nie musiałam czekać na Harrego bo ten po 10 minutach siedział już obok mnie gdy ja zajadałam przygotowane przez niego tosty i jajecznicę.
-dobry z Ciebie kucharz młody.
-kiedy  ty w końcu przestaniesz do mnie mówić młody?-zbulwersował się
-oj wybacz Haroldzie.-pogłaskałam lekko jego lokersy .
Siedzieliśmy sobie tak na hamaku rozmawiając i śmiejąc się aż do czasu gdy dołączył do nas zdenerwowany Liam.






***
proszę o komentarze , one na prawdę dają mi radość i chęć pisania dalej <3

czwartek, 26 kwietnia 2012

ROZDZIAŁ XXIV

**Laura**
W jednym momencie mój cały świat runął.Zniszczyłam życie sobie jak i Niallowi.Nie wiem jak mam im wszystkim o tym powiedzieć.Poprosiłam chłopaków , żeby zostali na zewnątrz , a dziewczyny wzięłam do środka.Położyłam się w łóżku a dziewczyny na krzesłach obok mnie.Nie wiedząc jak zacząć , łzy zaczęły mi lecieć ciurkiem.Paula podeszła do mnie i przytuliła się.
-co jest mała ?
Nic nie odpowiedziałam ,po prostu nie umiałam.
-haaalo , Laura?!
-przepraszam , nic po prostu cieszę się ,że jutro wychodzę .
-na pewno nic ?
-tak tak
Wymusiłam lekki uśmiech , dziewczyny zawołały chłopaków.Miałam już dość odwiedzin , ale nie chciałam być nie miła więc mimowolnie się śmiałam przy ich żartach i tak dalej.Dziwiło mnie zachowanie Harrego , cały czas się na mnie patrzał , nigdy nie zachowywał się tak.Zazwyczaj olewał mnie i nie zwracał na mnie uwagi bądź traktował tak jak resztę .Zrobiłam się senna jak widać Niall to zauważył i powiedział reszcie , że lepiej aby już wszyscy poszli bo jestem zmęczona.I tak zrobili wszyscy z sali tylko Niall na chwilę został bo chciał się w spokoju pożegnać.Pocałował mnie i już miał odchodzić , ale złapałam go za rękę i pociągnęłam do siebie..
-będziesz mnie kochał pomimo wszystko?
-co to za głupie pytanie?
-odpowiedź mi po prostu.
Usiadł się na brzegu łóżka i złapał mnie za rękę , patrzał mi prosto w oczy.
-Kocham cię i nie przestanę.
-obiecaj mi to .
-obiecuję , ale czy coś się stało?
-nie nie , lepiej będzie jak już pójdziesz inni czekają .
I tak zrobił wyszedł machając mi ręką na pożegnanie.Zostałam sama z moimi myślami , które nie odchodziły nawet na sekundę.Cieszyło mnie tylko to , że jutro będę mogła wyjść do domu.Zmęczona wszystkich pogrążyłam się w śnie.
Obudziła mnie przemiła pielęgniarka która poprosiła mnie żebym wstała na ostateczne badania.Wstałam zwinnie z łóżka i udałam się za pielęgniarką do gabinetu lekarza.Usiadłam się na klozetce przy jakiejś maszynie , lekarz wziął do ręki dziwne urządzenie i zaczął jeździć nim mi po moim brzuchu.Czułam dziwne łaskotanie
-to 5 tydzień - lekarz uśmiechnął się miło.
-ale jest zdrowe , prawda ? nic mu nie grozi ?
-właściwie to jest to ciężki przypadek , ma pani ciążę zagrożoną.
Po policzku spłynęła mi pojedyncza łza.
-proszę się nie przejmować ,to nic nie oznacza ,wszystko może się znacznie zmienić po prostu musi Pani o siebie dbać i uważać na siebie i dziecko.Zero stresu i nerwów musi Pani stać się oazą spokoju inaczej nie będzie za dobrze.A teraz może się Pani ubrać i wrócić do recepcji po wypis. 
-dziękuje.
Wstałam i zwinnym krokiem wróciłam do mojej sali , spakowałam się i poszłam do recepcji po wypis.Akurat przyszedł Niall więc wziął moje walizki i zaniósł do samochodu.Boję się o jego reakcję na temat ciąży.Co jak mnie zostawi ? Nie chce sama wychowywać dziecka , jestem za młoda. Odebrałam wypis i udałam się w stronę windy.Wysiadłam i poszłam w stronę Nialla który stał przy zamówionej taksówce.Na powitanie dał mi soczystego buziaka i przytulił.Wsiedliśmy do taksówki i po chwili byliśmy już na miejscu.Niall wziął walizki i poszliśmy do domu.Ustałam chwile przed domem i wzięłam głęboki wdech , długo w nim nie byłam.Pewnie zdemolowali cały dom podczas gdy mnie nie było , jednak ku dziwieniu wszystko było na swoim miejscu poukładane i posprzątane .
-a co tu tak czysto?-zapytałam ciekawsko
-Harry wziął się za sprzątanie -odchrząknęła Alis.
-no gratulacje młody.
Podeszłam do niego i przytuliłam lekko.
-no dobra,chodź na górę się rozpakować -krzyknął Niall z góry.
-IDĘ - krzyknęłam wchodząc po schodach.
Ale zamiast rozpakowywania się rzuciłam się na łóżko.
Niall do mnie dołączył.
-przepraszam
-za co księżniczko ?
-za to że zepsułam nam wakacje. 
-będziemy mieli jeszcze nie jedne ,nie przejmuj się .
Cmoknęłam go w policzek i zwinnie wstałam z łóżka.Chwyciłam walizkę i rzuciłam ją na łóżko.Poczułam lekki ból w krzyżu  ,ale nie dałam tego poznać i wzięłam się za rozpakowywanie.Zwinnie mi to poszło , Niall też już skończył rozpakowywanie.Po skończonej pracy zeszliśmy na dół.Siedział tam Harry z jakąś dziewczyną , wydawało mi się , że gdzieś ją już widziałam.No nie ważne.Przywitałam się i usiadłam przy stole czekając aż Niall zrobi mi coś do jedzenia.Zrobił mi pyszne naleśniki.Zjadłam sobie z 3 Niall oczywiście sobie też nie żałował i zjadł dwa razy więcej ode mnie.Koleżanka Harrego jest na prawdę miła chociaż na taką nie wygląda.Od razu polubiłam Jessi może dla tego , że przypomina mi Paulę? Jest tak samo wygadana i wygląda na bezczelną oraz agresywną jednak to tylko pozory.Resztę dnia spędziliśmy mało aktywnie , właściwie wcale.Leżeliśmy we czwórkę przed kanapą i zajadając popcorn oglądaliśmy różne filmy.












*** 
nosz kurde, nic mi nie wychodzi .
nie mam weny .
rozdziały przychodzą z trudnością .
zastanawiam się na zakończeniem bloga:<
co wy na to ?
zaczęła bym pisać innego czy coś : <
przepraszam was , że dodałam tak późno .
+jak się podoba nowy wygląd ?





poniedziałek, 23 kwietnia 2012

ROZDZIAŁ XXIII

**Harry**
Mała drzemka zamieniła się w długi sen.Najwidoczniej tego potrzebowałem , bo wstałem bez żadnych problemów jak nigdy dotąd.Dzień zapowiadał się nie za dobrze.Laura do szpitala ,ale pocieszał mnie fakt , że w końcu ją zobaczę.Jessica miała dzisiaj w planach przyjechać więc pewnie spotkam się z nią dziś.Paula najwidoczniej została dzisiaj na noc u Malika bo gdy zszedłem do kuchni ta siedziała w jego koszuli.Jednak musieli się pogodzić i to dobrze.Przywitałem się z nią a ta zaproponowała mi śniadanie , była w świetnym humorze dokładnie tak jak przed ich kłótnią .Louisa nadal nie było , zaczynałem się o niego martwić.Postanowiłem do niego zadzwonić myślałem ,  że nie odbierze jednak odebrał.
-gdzie ty jesteś ?
-u rodziców .
-długo masz zamiar tam być ?
-jak długo będzie potrzeba .
-jesteś tutaj potrzeby , Niall wraca
-coś się stało ?
-tak , Laura jest chora czy coś.
-no to wrócę za parę dni , sory muszę kończyć , cześć młody.
-no to na razie.
Po zakończeniu rozmowy  , odebrałem od razu telefon od Jess.
-cześć Harry , spotkamy się dziś ?
-no hej , jasne o której i gdzie?
-przyjdę po Ciebie za 15 minut , pasuje ?
-jasne no to do zobaczenia.
Ucieszyłem się z telefonu od niej.Zjadłem śniadanie które przygotowała mi Paula i od razu pobiegłem do pokoju się przebrać ubrałem białe spodnie ,czarną bluzkę ramones i czarne trampki.
Zbiegłem na dół i wyszedłem na zewnątrz , Jessica już czekała.
-cześć śliczna - powiedziałem , robiąc wielki uśmiech .
Ta tylko podeszła do mnie i przytuliła.
Postanowiliśmy jechać na zakupy bo Jess miała w planach zakupić sobie parę nowych butów.
Zamówiliśmy taksówkę i podjechaliśmy pod największe centrum handlowe w Londynie.
Wysiedliśmy i udaliśmy się w stronę wielkich drzwi przy których stało kilkanaście osób.
Modliłem się żeby to nie były directionerki bo pewnie robiły by aferę z tego , że idę z nią za rękę.
Jednak moja modlitwa nic nie pomogła po chwili gdy stanęliśmy pod wejściem fanki nas otoczyły.
Jak zwykle zero prywatności , powoli mnie to wkurzało , skąd one wiedziały gdzie ja jestem?To mnie zastanawia no nic postanowiłem być miły , rozdałem kilka autografów zrobiłem zdjęcia i weszliśmy do środka.Przeszliśmy kilka sklepów w których ja kupiłem sobie 2 nowe marynarki a Jess czerwone szpilki i bluzkę.W następnych też pokupowaliśmy sobie po jakichś drobiazgach , zaliczyliśmy KFC szybkie jedzenie , bo gdyby dłużej to potrwało fanki by się zleciały.Po zakupach udaliśmy się do parku ,siedzieliśmy sobie rozmawiając i jedząc lody.Z rozmowy wyrwał mnie telefon od Nialla.
-jestem już z Laurą w Londynie , jedziemy do szpitala , możecie przyjechać jak chcecie.
-zaraz zdzwonię do Liama i przyjeżdżamy.
-ok.
Rozłączyłem się i wróciłem do rozmowy z Jess.Oznajmiłem jej , że muszę już iść.Na pożegnanie dałem jej soczystego buziaka w polik i udałem się w stronę parkingu.Wyciągnąłem telefon z kieszeni i wybrałem numer Liama.
-przyjedź po mnie na parking przy tym parku obok galerii i jedziemy do szpitala.
-po co?
-Niall i Laura wrócili.
-no to zaraz będę , muszę się tylko przebrać.
-ok czekam.
Stałem tak na prakingu jakieś 25 minut gdy ujrzałem samochód Liama od razu podszedłem do niego.
W środku siedzieli  Zayn z Paulą i Liam z Alicją.Po 15 minutach drogi byliśmy na miejscu.Samochód zostawiliśmy na parkingu .Udaliśmy się w stronę drzwi wejściowych szpitala.Na samą myśl , że znajdę się w szpitalu zbierało mi się na płacz.Mam złe wspomnienia z dzieciństwa związane z tym miejscem .Weszliśmy do środka i od razu przy wejściu przy automacie stał Niall.Podbiegłem do niego i przytuliłem jak starego przyjaciela po 5 latach rozłąki , reszta zrobiła to samo.Niall wyglądał na takiego co nie spał przez tydzień , spuchnięte oczy zero uśmiechu nic . Zaprowadził nas pod salę nr 30  w której leżała Laura.Przed wejściem momentalnie spoważniał.Na jednym ze szpitalnych łóżek leżała Laura , na jej widok na sercu zrobiło mi się ciepło , poczułem jak cały organizm buszuje  , uśmiech automatycznie się pojawił.Podszedłem do niej i delikatnie przytuliłem ,czułem jak nogi mi miękną , odsunąłem się od niej żeby reszta mogła się  z nią przywitać.Wzięliśmy krzesła spod okien i rozstawiliśmy na około niej.Resztę dnia spędziliśmy na miłej rozmowie i żartach.Atmosfera się rozluźniła całkowicie zapomnieliśmy , że jesteśmy w szpitalu.Rozmowę przerwał lekarz prosząc abyśmy opuścili salę w celach dalszych badań.Poszliśmy do szpitalnej restauracji.Niall na sam zapach jedzenia uśmiechał się od ucha do ucha.Zajęliśmy 1 ze stolików.Kelnerka przyniosła nam menu.Każdy wybrał sobie coś co mu odpowiadało.Po zjedzeniu zamówionych rzeczy wróciliśmy pod salę.Pielęgniarka powiadomiła nas że Laura poszła z lekarzem do sali badań wskazała nam gdzie to jest i od razu udaliśmy się w to miejsce.Lekarz długo nie wychodził , zaczynałem się martwić zupełnie tak jak reszta.Panowała niezręczna cisza.Po godzinnym wyczekiwaniu z sali wyszła pielęgniarka i za nią Laura.Ta bez słowa udała się do swojej sali , poprosiła tylko żebyśmy zostali na zewnątrz a dziewczyny weszły z nią do środka.Lekarz wyglądał na zadowolonego a jej mina wyglądała na niezadowoloną wręcz załamaną.








****
jest jakiś tam krótki na odczepne :c
przepraszam , że was zaniedbuje .